Miasto fabryk



Archiwum - 06.2009


A...

  2009-06-25 02:04:16  

Anathema - Angelica. Fragment nagrania koncertowego zarejestrowanego na DVD.




Ból w gnatach...

  2009-06-24 16:47:09  

Już dawno, oj bardzo dawno, nie grałem tak późno w kosza. Ostatnio chyba w czasach liceum... 4 na 4 - dużo biegania, sporo skakania, ale znalazło się też miejsce na rzuty z dystansu i szybkie kontry z przejęć. W. nie potrzebnie mi pokazywałeś filmik dokumentalny z Kobe Bryantem - człowiek się wczuwa ;)

Wczoraj powrót z parkietu do rzeczywistości... Ledwo mogłem siedzieć, a chodzenie to był dla mnie niezły wyczyn - zwłaszcza schody ;) Za wysoki kurcze jestem, w krzyżu łupało mnie strasznie. No ale to zawsze 2h na boisku. Oponenci mniejsi co prawda, ale bardziej krępi i bardzo zadziorni - ale są i na takich sposoby - ładnie się w moje plecy wklejali, stąd pewnie na własne życzenie sobie rozkosz spania na baczność zafundowałem :) Mimo wszystko czuję, że służy mi taki wysiłek wieczorny. Te w miarę regularne "kołeczka", skłony i przysiady procentują - forma się robi, zadyszki nie było.

Słońce gdzie jesteś? Chcę pograć na asfalcie!




Wyjście z nory

  2009-06-20 05:19:24  

Wyjście trochę na oślep, trochę zaplanowane. Miałem udać się na imprezę, gdzie grają dawno nie widziani przeze mnie dj-e Umatik vel MMX i SJNET... Tramwaj, jazda na gapę... Jazzga...nie wiem po co, nie wiem dlaczego... Odruchowo... Znajomi... Do środka nie ma po co wchodzić - słuchać spod tarasu, że zbyt ambitnie. Szybki skok do Żabki po zaopatrzenie w aluminiowe opakowania cieczy z procentami. Chęć zmiany miejsca szybko dopełniam przemieszczeniem się na Jaracza 19...

Na bramce znajoma twarz - miło Cię spotkać Kasiu... Umatik za sterem... Jak zawsze pełen entuzjazmu... sala jeszcze pusta... za wcześnie. Po drodze dołączyli inni nieznajomi - znajomi znajomych... Cherry Coke krąży w żyłach przeplatana trunkiem o smaku wiśniowym... Wędrówka po Piotrkowskiej. Jeden klub, następny... następny... następny... Standardowe deptanie i szukanie "czegoś lepszego", chociaż to tania wymówka... ogólnie w Łodzi posucha, ludzie się gdzieś pochowali... Czyżby wyszła nowa wersja Gadu-gadu?

Sklep nocny, kolejna kola wzmacniana procentami. Pasek, schodki, lufka... Straż miejska - zakłócanie porządku? Zwykłe podbijanie statystyk. Dobry i zły "glina"... Dopicie do końca - nie może się przecież zmarnować.

Łódź Kaliska - lokal sławny, rzadko przeze mnie odwiedzany... chyba nigdy tam nie zabawiłem dłużej niż 10 minut... Ok. Raz byłem dłużej... Pierwszy raz "na dance floor" wkroczyłem. Pierwsze wrażenie - smutni ludzi, którzy sami nie wiedzą czego szukają i po co dygają lub też w głowie im lans i szał ciał. Znane z dawien dawna spojrzenia kobiet i pseudo szarmanckie zachowania facetów. Kurde balans, nie sądziłem, że klub o takiej renomie wcale nie jest lepszy od Lumumbowa czy "Fjutu-rysty". Gorzej - jest bardziej pazerny, a ludzie na parkiecie wcale nie są tam po to, aby się wybawić. Lans i blask. Żar ciał w może nie najgorszym, ale słabym wydaniu. Zastanawiam się, czego szukają tam bardzo nieliczne, "wrażliwe" osoby...

Spotkałem dziś wielu znajomych. Jak się okazuje, owi znajomi wcale mnie nie znają. No cóż, to "tylko" znajomi. Najciekawsze jest to, że jak ktoś się wykruszył, to w jego miejsce pojawiała się nowa osoba... Spotkanie w konkretnym klubie osoby, która w Łodzi bywa raz na kilka miesięcy, serdeczne przywitanie przez osobę, która w Łodzi bywa tylko w weekendy... To samo się tak układa? Aż nie wierzę...

Gęba uśmiechnięta od ucha do ucha... Rogal... Na dworze już od kilkudziesięciu minut jasno, choć niebo pochmurne. Fajnie wracać do siebie Piotrkowską, gdy krok mimowolnie bije Ci tempo na 120. Obok przejeżdża pierwszy tramwaj pełen ludzi zmęczonych i tych, co zmierzają do pracy. A ja sikam, za kioskiem ruchu... dalej nie uniosę.

Wniosek z dnia dzisiejszego. Znajomi są gorsi od nieznajomych - potrafią nieświadomie pseudo znajomością Ciebie, zepsuć Twój "wizerunek", zepsuć sytuację, zepsuć Twoje prawdziwe ja, a tak naprawdę gówno o Tobie wiedzą. Poczuwają się do rzeczy, których nie powinni robić... Należy rozróżniać znajomych, od dobrych znajomych... a dobrych znajomych od przyjaciół... Zmykam spać.




Magiczny przycisk shuffle w Winampie...

  2009-06-17 23:44:17  

Andain - You once told me




Stany hipnotyczne

  2009-06-02 00:36:15  

Na dobranoc.

Peter Mushroom za Smoke Detector




Kolejne ostatnie j.

  2009-06-02 00:01:04  

Nie przypuszczałem, że L.Stadt i Coma, kiedyś jeszcze mnie zaskoczą... Byłem na koncertach obydwóch zespołów kilka lat temu i mnie się podobały (pomijam zachowanie wokalisty L.Stadt na jednym z koncertów w dawnym jeszcze Stereo Krogs). Później tylko odsłuch wytłoczonych dźwięków. Na tegorocznych juwenaliach (które to już "moje"?) oba zespoły bardzo pozytywnie wpłynęły i wpasowały się w gusta moich muzycznych oczekiwań co do sobotniego wieczoru.

L.Stadt - polski britpop [polpop?] z depechowym zabarwieniem, beatelsową gitarą i polską mentalnością. Kilka nowych kawałków - dobre, choć trochę pracy trzeba w nie jeszcze włożyć, aby stały się... hmm... pełniejsze? Mimo stosunkowo małej publiki (przynajmniej początkowo) dobry kontakt i dobra gra.

Coma - przegapiłem ich ostatni krążek, chyba dlatego, że długo "wychodziłem z mroku" i mnie to zmęczyło zespołem. Coma w mej głowie zakodowana do słuchania "na doła", okazała się tym razem zespołem dającym powera, co było dla mnie osobistą niespodzianką. I mimo, że Rogucki jechał po "studenciakach" - chyba ma taki styl [?], było naprawdę dużo, dużo energii. Nawet obcokrajowcom się podobało, choć nie mieli bladego pojęcia o czym się śpiewa.

A same juwenalia... Dziwne. Chyba już po prostu nie moje. I niech tak zostanie...




Blog Miasto Fabryk, Technicznie {nie zawsze}, Studenckie Radio Żak PŁ, RadioInternetowe.org, Uczelnie w Łodzi, Kina w Łodzi, Testy żeglarskie online, Najbliższe przedszkole w Łodzi Fanatical Code,
Copyright 2007-2011 . Teksty, grafika, zdjęcia, dźwięk i wideo na tej stronie objęte są licencją Creative Common Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 (o ile nie zaznaczono inaczej).
Creative Commons License