Tydzień crash, kill & destroy...... za półmetkiem, czyli "złe" za nami, a "bardziej złe" przed nami.
Jutro też jest dzień i na pewno będzie inny niż ten, który zakończę przykładając za chwilę głowę do poduszki. Tylko mniej złości...
Kurczę, taki ładny mamy wrzesień, a "muszę" siedzieć w murach :-/
Lost in translationPrzeglądając co leci na Justinie, natrafiłem na Lost in translation. Chyba mam jakąś słabość do tego filmu, bo miałem zamiar robić w tym czasie zupełnie co innego. Murray w duecie z Johansson wygrali ze mną znowu. I dobrze. Oglądałem po raz któryś tam i znowu zauważyłem coś innego. Chyba dopiero dzisiaj do mnie dociera, o czym jest ten film.
Przydałaby się jakaś muzyczka... Może to... szkoda, że bez różowej peruki Scarlett.
The Pretenders - Brass in Pocket
Przekąski i...Cholera, nie mogę zapamiętać tej nazwy. Lokal przedni, klimatyczny i co ważne, dostępny finansowo. Luksusów nie ma - ciasno, parno i tłoczno. Jednak jest to coś, co zachęca, aby zajrzeć ponownie na śledzika i kieliszek czegoś mocniejszego. Nie byłym polecam - vis-a-vis Pałacu Prezydenckiego w stolicy.
Orange Warsaw Festiwal... Ciekaw byłem Smolika - również pozytywnie, ale dla mnie bez rewelacji. Podejrzewam, że przez nagłośnienie - nie te proporcje. Zdecydowanie za dużo perkusji i trąbek. Smyczków, prawie jak zwawsze - zero. Szkoda, bo muzycy intensywnie przebierali łapkami... Wokale - 1 liga.
Jest dobrze, ale czegoś brak.
ZwiechaZłapałem się dziś na tym, że przez małe i winne być niepozornym zdarzenie, natychmiastowo zapomniałem o czym przed chwilą myślałem, czym przed chwilą żyłem. Kolejny raz wychodzą przepowiedziane cienie stycznia, ośmielone słabością lutego, ożywione szeptami marca, naświetlone promieniami kwietniowego słońca, podsycone złością maja i oporem czerwca.
Mówię sobie nie... Powtarzam to sobie... Mój punkt jest tam... I idę... Dalej... Powoli... Potykając się... przesuwam się...
NormalnośćPisałem... ale zostawiłem owe słowa dla siebie... Cytat jednak zamieszczę.
"Naturalnym ludzkim zachowaniem jest otwartość w stosunku do życia i miłości. Jednakże nasza kultura zmusza nas abyśmy wierzyli, że to nie tak; że powinniśmy być zamknięci i podejrzliwi. Myślimy, że postępując w ten sposób, nie zostaniemy skrzywdzeni przez życiowe niespodzianki, a w rzeczywistości bronimy się przed skorzystaniem z okazji wzięcia udziału w przygodzie własnego życia." - Alexander Lowen
Ja jednak nie zganiam winy na kulturę, tylko szukam konfliktu (problemu?) w sobie. "Do zobaczenia za 50 lat."