Miasto fabryk



Skazani na PKP?

  2007-11-01 21:36:54

Nienawidzę podróży świątecznych. Zwłaszcza, gdy święta jednodniowe i w środku tygodnia. Z doświadczenie unikam wypraw w dni "takie", ale tym razem była to jedyna nadarzająca się w ostatnim czasie okazja na wyrwanie z Łodzi. Jako osoba niezmotoryzowana (bo i po co w rozkopanym i nieprzejezdnym mieście mieć auto) zmuszony jestem na komunikacje zbiorową, którą w jakimś sensie nawet lubię. Wiem, że można wyliczać wiele wad tego rodzaju środków transportu, ale zwykle można w takim pociągu lub autobusie nadrobić zaległości książkowe czy też odespać nieprzespaną noc.

Niestety, to jaką logiką posługuje się kierownictwo PKP czy też PKS jest raczej rzeczą niezwykłą. Nie pojmuję jak można dopuścić, aby na trasie łączącej dwa największe miasta w Polsce puszczono w godzinach popołudniowych, kiedy studenci ewakuują się do domów rodzinnych i lud pracujący kończy pracę, pojedynczą jednostkę z 4 wagonami? Pociągi odnowione, odrobinę przypominające "Cityranery", z tym że jedynym sposobem utrzymania równowagi przy hamowaniu składu jest wpadnięcie dupskiem w ocierającego się o nas z powodu ścisku innego pasażera. Owszem, czasami walory estetyczne towarzysza (niedoli) podróży mogą co niektórym sprawiać przyjemność, ale na dłuższą metę jest to strasznie męczące. Toaleta? Marzenie ściętej głowy. Problem jest nawet w rozpięciu kurtki, bo zdjąć to na pewno jej się już nie da bez narażenia się innym poddenerwowanym pasażerom.

Konduktor - zawód wysokiego ryzyka. Tempo pracy zawrotne - 5 kroków w 3 minuty. W takiej młockarni szybciej pracować nie można. Co 15 minut (lub jak łatwo przeliczyć 25 kroków) wkurzony do czerwoności klient chcący złożyć reklamację. Reklamacja niby jedna (w tym kroku), ale atmosfera i ilość obserwujących sytuację oczu i uszu liczona w dziesiątkach, o ile nie w setkach. Konduktor oczywiście broni się, że nie on zarządza ruchem. Jest to zrozumiałe, tylko że nie jest on ślepo-głucho-niemy i widzi, słyszy i czuje, że ludzie podróżują w warunkach strasznych, by nie rzec gorszych od bydlęcych. To on, jako doświadczający podobnych męczarni co klienci (podkreślam, klienci, czyli niejako koło napędowe biznesu, którego ów człowiek w błękitnej koszuli jest trybikiem) powinien w jakiś sposób zareagować, złożyć raport przełożonym, sprawozdanie, zrobić cokolwiek w tej sprawie. I może nawet to robi. Ale ja z każdym wyjazdem świątecznym mam wrażenie, że zwłaszcza PKP, ma nas - klientów, głęboko w dupie.



Komentarze

Ania 2007-11-11 16:43:43

Dobrze napisane! Też nie cierpię wyjazdów świątecznych i to właśnie ze względu na jakość podróży.


Dodaj komentarz


Blog Miasto Fabryk, Technicznie {nie zawsze}, Studenckie Radio Żak PŁ, RadioInternetowe.org, Uczelnie w Łodzi, Kina w Łodzi, Testy żeglarskie online, Najbliższe przedszkole w Łodzi Fanatical Code,
Copyright 2007-2011 . Teksty, grafika, zdjęcia, dźwięk i wideo na tej stronie objęte są licencją Creative Common Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 (o ile nie zaznaczono inaczej).
Creative Commons License