Boat City SkylineCzacha dymi... Dużo pomysłów na dziś, na już, na teraz... Myśli w głowie... Kłębią się, parują, uciekają... Łapię niektóre, te mniej ulotne, mniej liczne, ale pewniejsze... Trzeci tydzień sen przychodzi późno... Zasypiam przy śpiewie ptaków... Restart... Przydługi... Czekam?
W tle Yapa z numerem 33... Szybko ten czas leci... Rok w rok... Czasami odnoszę wrażenie, że to ona coś kończy i zaczyna... Jedna milionowa procenta... Nie przepadam za poezja śpiewaną, ale nie po to tam jestem...
Klip: Jaga Jazzist - Oslo Skyline
no czas pogina ostro to fakt. choc yapa to impreza zupelnie nie w moich klimatach to chetnie bym sie na niej pojawil zeby zobaczyc sie ze znajomymi.
A ja tam lubię YAPĘ! Fajny klimat, choć zgadza się, nie dla wszystkich. Mnóstwo młodych ludzi, uśmiechnięte twarze, wieczorne koncerty zajebiście energetyczne (Kuśka Brothers- polecam:)))
W 2007 Yapa była naprawdę niezła, wracając o 4 nad ranem, miałam na karku uczestników Yapy, którzy nocowali na moim piętrze...pośpiewaliśmy, pogadaliśmy, wypiliśmy...po herbatce;)
Nawet jeśli nie lubi się piosenki turystycznej uważam, że warto! Każdy kto mieszka, studiuje w Łodzi powinien być choć raz i sie przekonać.
Zobaczymy jak będzie w tym roku :D
Szykujcie się ludziska!!Szkoda łazić po pubach, jak można nieco inaczej spędzić weekend.
Jaśki, budziki w plecak i na aleje!!;)
w ten weekend YAPA RULES!!:)
Dodaj komentarz