Good bye ŁódźNo i koniec. Przynajmniej na najbliższy czas. Koniec z korkami, koniec z tramwajami, szarymi ulicami i psimi kupami...
Czas pomyśleć o czymś innym niż sprawy czysto łódzkie, skupić się na rzeczach dla mnie ważnych i pilnych, bez rozbijania się o pierdoły. Najwyższa pora uciec z zagłębia włókniarzy, nabrać dystansu do samego siebie, powietrza w płuca i złapać wiatr w żagle. Potrzebowałem uwolnić się od suchego łódzkiego klimatu i jak czułem, tak też zrobiłem...
Finito benito. Sajonara...
Dodaj komentarz