ZwiechaZłapałem się dziś na tym, że przez małe i winne być niepozornym zdarzenie, natychmiastowo zapomniałem o czym przed chwilą myślałem, czym przed chwilą żyłem. Kolejny raz wychodzą przepowiedziane cienie stycznia, ośmielone słabością lutego, ożywione szeptami marca, naświetlone promieniami kwietniowego słońca, podsycone złością maja i oporem czerwca.
Mówię sobie nie... Powtarzam to sobie... Mój punkt jest tam... I idę... Dalej... Powoli... Potykając się... przesuwam się...
Dodaj komentarz