Majowy świtKupiłem rower - podoba mi się. Duży i smukły. Trochę jak ja... Zapłaciłem więcej niż zakładałem, ale to inwestycja na dłuższy czas... niezła wymówka, co? Zakup przeciągany.
Wstawiłem (choć może nie powinienem pisać w pierwszej osobie), samochód na lawetę - za długo tutaj stał i totalnie niszczał. Gdybym tylko miał garaż... kolejna wymówka...
Wyszedłem na piwo.. jedno... drugie... trzecie...
Spostrzegłem płaty błękitnego nieba, pośród nocno-porannych chmur i przypomniałem sobie pierwszy łyk ognistej wody podprowadzonej w "symetrycznej fazie" słońca sprzed 15 lat na imprezie rodzinnej...
Jednak z dzisiejszego dnia zapamiętam jedno - poranek... szybki prysznic i uśmiech niemiłosiernie rozciągający się od ucha do ucha na mej twarzy, na widok nie widzianej od nieco ponad doby bliskiej osoby.
Dodaj komentarz