Szybkie "żarcie"
Otwieram lodówkę... Pusto... Trochę mleka i 2 jajka. W szafce jest trochę musli... No tak. Trzeba coś zjeść, tylko co, jak wczoraj przywarło się do krzesła i nie poszło na zakupy?
Coś trzeba poradzić. Naleśniki? Nie no... nie mam ochoty nad nimi stać - za ciepło dzisiaj. Rozkminianie... i jest! Sposób trochę podpatrzony...
Rozbijamy dwa jajka i dodajemy kapkę mleka. Szczypta soli... Mieszamy. Dosypujemy garść musli. Miksujemy na gładko. Dosypujemy resztę musli, tak aby było dość gęsto, i znowu miksujemy, a może bardziej mieszamy.
Rozgrzewamy patelkę z kilkoma kroplami oleju i nakładamy łychą niezbyt grube placki. Zapiekamy z jednej strony, zapiekamy z drugiej. Voilà, gotowe :)
Z podpatrzonego doświadczenia wiem, że zajebiste są z dorzuconymi owocami (kawałki banana niezmiksowanego) i polane jogurtem - tylko trzeba je mieć :)
Uwaga, pożywne! :D
Zdjęcie: Eggistentialism 1.5 or Three of a Perfect Pair - bitzcelt CC.
Dodaj komentarz